

JW ledwo co otworzył oczy, a już postanowił, że jedziemy na kilka dni do Karpacza. Cel jeden: łapanie pozytywnej energii.
Karpacz zasypany śniegiem, Kopa osnuta gęstą mgłą, ale nawet to nie przeszkodziło nam w aktywnym spędzaniu czasu. Rano narty, w południe najlepsza pizza w mieści, a wieczorem grzaniec i opowieści przy ognisku…
Program został uzupełniony o próbną jazdę na koniu Arizona i kontemplację z naturą, czyli jazdę na sankach.
